Mieszkanie własnościowe – fakt czy mit

Czy posiadanie mieszkania albo domu na własność to w dzisiejszych czasach naprawdę duży problem? Czy trudno jest młodym ludziom zbudować dom za własne, zarobione pieniądze? Czy nawet mieszkanie, które chcielibyśmy kupić może okazać się na zawsze niespełnionym marzeniem?

Niestety może. W XXI wieku, w naszym kraju, kiedy to powinniśmy dążyć do rozwoju – dążymy do samodestrukcji. Panuje ogromne bezrobocie, marne szanse na rozwój i zrobienie kariery. Otwieranie własnej firmy to także twardy orzech do zgryzienia. Bywa tak, że jeszcze nie zdążymy jej dobrze rozkręcić, a już coś lub ktoś stanie nam na drodze i musimy ją zamknąć.

Aby otworzyć własną firmę trzeba mieć niemały kapitał. A tego bez bardzo długiego odkładania zarobionych pieniędzy lub bogatych rodziców niestety mieć nie będziemy. Wydaje się, że ludzie robią coś z niczego, ale tak naprawdę nikt do końca nie wie, jak ta maszyna się kręci i w jaki sposób zarabia takie kolosalne pieniądze. Chcielibyśmy mieć tak jak kolega albo ten znany projektant, który dopiero trzy lata temu wpadł na otworzenie własnej firmy, a dziś jest znany w całej Europie. Tylko nie wiemy jak to ugryźć.

Ciężka praca nie zawsze równa się dobry zarobek. /sxc.hu
Ciężka praca nie zawsze równa się dobry zarobek. /sxc.hu

Umowa o pracę też stała się mitem. Stałość okazała się być ulotna, praca okazała się być ulotna, życie okazało się być nie takie jak sobie wyobrażaliśmy. Nikt nie chce udzielić kredytu komuś, kto nie jest wypłacalny. Jak więc zdecydować się na kupno własnego mieszkania? Bez dobrze prosperującej firmy albo stałej, dobrze płatnej pracy – to niemożliwe. Zwłaszcza przy dzisiejszych cenach nieruchomości.

Jest na to jeden sposób. Jeżeli już uda CI się zorganizować kredyt – kup mieszkanie i jej wynajmij. Z czynszu zapłacisz za raty kredytu i po latach będziesz mógł zamieszkać na swoim. Dobra rad: pamiętaj, że jak już uda CI się kupić mieszkanie to zapłać ubezpieczenie mieszkania Piaseczno. Lepiej czasami dmuchać na zimne niż po latach płakać.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *